Rozmowy z dzieckiem
środa, 19 września 2012 14:50    PDF Drukuj Email

ROZMOWY Z DZIECKIEM


Nawet gdy dziecko jest najcudowniejsze, ma znakomity kontakt z rodzicami, nawet gdy rodzice mają znakomity kontakt z dzieckiem, muszą sobie z tego zdawać sprawę, że przyjdzie trudny młodzieńczy okres, kiedy dziecko odrzuci - a przynajmniej podważy - autorytet rodziców. Ale zanim do tego dojdzie, zanim rodzice oddadzą pole, warto by się zastanowić, dlaczego tak się dzieje.

Z jednej strony jest niewątpliwe parcie dziecka ku samodzielności - bo już nie chce być dłużej dzieckiem, a chce być dojrzałym człowiekiem, odpowiedzialnym za to, jak żyje, za to co mówi, co robi, co myśli. A z drugiej strony, niestety, w rodzicach trwa chęć utrzymania status quo: kontakt z dzieckiem na zasadzie nakazu, polecenia, rozkazu, zakazu. Może jeszcze krzyku, może jeszcze klapsa. Pragnienie, zeby ten stan utrzymać za wszelką cenę. Bo to sytuacja najwygodniejsza, a zdaniem rodziców najbezpieczniejsza dla dziecka.


Nie zdają sobie sprawy, że okres dzieciństwa już bezpowrotnie minął i nie wróci. I należy się przestawić na dialog, na argumenty, na partnerstwo, na rozmowy. A w nich - jak równy z równym. Bez pobłażliwego uśmiechu, bez klepania po policzku - ,,jeszcze za mały jesteś, by to zrozumleć, dorośniesz to mi przyznasz rację". I w takiej rozmowie, jak w każdej rozmowie, może się okazać, że rodzicom braknie argumentow, że trzeba przyznać dziecku rację, że trzeba ustąpić . Albo zgodzić się z tym, że nie jest się do rozmowy dostatecznie przygotowanym.


A tak naprawdę, dialog powinni prowadzic rodzice nie dopiero w okresie dorastania dziecka, ale od samego początku. Od maleńkości. Tłumaczyć, wyjaśniać, objaśniać. Gdy dziecko ma roczek, dwa, trzy, pięć, osiem, dziesięć. Bez krzyku, nerwów, awantur, bez rozkazów, bez nakazów. Bez tego: "Tak musisz zrobić, tak musisz się zachować, tak musisz powiedzieć. Bo ja tak chcę. Bo to poleciłem".

Bo jeżeli się rodzice nie nauczyli dialogu na początku, jeżeli nie praktykowali go na wszystkich etapach rozwojowych, to nie są w stanie tego przeskoczyć - tego stylu, sposobu bycia w okresie dojrzewania dziecka. I dochodzi do tego, do czego dochodzi. Zamknięcie się w dwóch twierdzach, obwarowanie się w dwóch okopach. Koniec rozmowy, koniec dyskusji, koniec wymiany myśli. A właściwie nie koniec. Jej nigdy nie było. Racje zostały podzielone i pozostają obcy ludzie. To nie ojciec, tylko obcy człowiek. To nie dziecko, tylko obca istota, z którą mnie nic nie łączy. Żadnego porozumienia, żadnej więzi duchowej. Najwyżej - z konieczności - wspólne mieszkanie.

Więcej przeczytasz w książce ks. Mieczysława Malińskiego
,,Wychować dziecko, wychować siebie''.

 
Witamy Aktualności Warto wiedzieć Rozmowy z dzieckiem